50-lecie Sosnowieckiej Spółdzielni Mieszkaniowej - 07.11.2008 Niemal 160 budynków, prawie 10 tysięcy mieszkań, ponad 22 tysiące mieszkańców – tak w skrócie można by scharakteryzować Sosnowiecką Spółdzielnię Mieszkaniową, która 7 listopada 2008 roku uroczyście obchodziła 50 lecie swojego istnienia. „Jestem dumny z tego, że szefuję tej spółdzielni – mówi Ireneusz Majewski, Prezes SSM. - Ciągle słyszymy, że spółdzielczość jest przeżytkiem z poprzedniej epoki. Bzdura! Życzyłbym, żeby wszystkie przedsiębiorstwa w kraju funkcjonowały tak jak my. Kojarzenie spółdzielni ze starym i zrujnowanym budownictwem jest wysoce niesprawiedliwe. Sosnowiecka Spółdzielnia Mieszkaniowa buduje i oddaje do użytku nowe mieszkania i domy, ale z jakichś powodów komuś zależy na tym, by ta forma gospodarowania miała kiepską opinię”. SSM jest zatem nowoczesnym i dobrze funkcjonującym i rozwijającym się przedsiębiorstwem. Myliłby się jednak ktoś, kto sądziłby, że Spółdzielni zawsze było tylko „z górki”. Jej historia nie jest wolna od zakrętów. Z SSM kilkakrotnie wyodrębniały się inne spółdzielnie. Na ogół przy takich okazjach jest zawsze wiele niejasności, które wszyscy usiłują zinterpretować na swoją korzyść. „Było co było – zamyka dyskusję Wanda Chrobry Przewodnicząca „Budowlanych” w SSM. - Grunt, że niezależnie od wszelkich przeciwności losu udało nam się zrealizować niemal wszystkie cele. To oczywiście w największym stopniu zasługa ludzi: dobrej współpracy między Zarządem i Rada Nadzorczą oraz pozytywnie nastawionych pracowników. To zawsze jest klucz do sukcesu”. „Sosnowiecką Spółdzielnię Mieszkaniową można podsumować w następujący sposób: nic dodać, nic ująć. Pozostaje jej tylko życzyć bardziej życzliwych i rozumnych prawodawców, którzy nie biorą sobie za punkt honoru zniszczyć spółdzielczość. Z resztą poradzicie sobie sami” - podsumował w okolicznościowym przemówieniu Zbigniew Janowski Przewodniczący Zarządu Krajowego ZZ "Budowlani".
Tekst i zdjęcia: Paweł Sikorski
 

 
|