Neoliberalizm przestał działać. Niemal w każdym serwisie informacyjnym pierwsza wiadomość dotyczy kryzysu gospodarczego, w którym coraz mocniej pogrąża się świat. Czytelnik gazety, telewidz czy radioodbiorca dostaje iście końską dawkę najczęściej sprzecznych ze sobą sygnałów. Czasem można odnieść wrażenie, że nawet ci ludzie, którzy przynajmniej w powszechnym odczuciu znają się na ekonomii sami nie do końca wierzą w to co mówią. Jak bowiem zrozumieć wywody rozmaitych ekspertów dowodzących nam na ekranach telewizyjnych, że kryzys finansowy należy wyraźnie odróżnić od kryzysu gospodarczego. „Dziś trudno jest nawet próbować przewidzieć co przyniosą najbliższe dni i co wyniknie z tego krachu w przyszłości – powiedział David Ost, profesor socjologii i nauk politycznych z Uniwersytetu Hobart and William Smith Colleges w USA, wybitny znawca historii związków zawodowych w Polsce. Podczas spotkania zorganizowanego przez redakcję Nowego Tygodnika Popularnego autor „Klęski „Solidarności” stwierdził, że przy wszystkich dzisiejszych znakach zapytania, jedno nie podlega najmniejszej wątpliwości – dotychczasowe neoliberalne rozwiązania ewidentnie przestały działać. „Nie sądzę, że powinniśmy mówić o kryzysie kapitalizmu – twierdził Ost. - Mamy natomiast do czynienia z poważnym załamaniem w ramach kapitalizmu”. Zdaniem profesora obecny kryzys jest konsekwencją bezrefleksyjnej wiary w dobrodziejstwa płynące z nieskrępowanego niczym wolnego rynku oraz odejścia od etosu pracy i wyparcia go przez etos konsumpcji. „Wszyscy moi studenci są właścicielami czterech lub pięciu kart kredytowych. Teoretycznie nic w tym złego, jednak kiedy ci młodzi ludzie zakończą edukację i będą zaczynać prawdziwie dorosłe życie, okaże się, że wchodzą w nie z 50 tysiącami dolarów długu. Kiepski to raczej początek” - konkludował David Ost. Uczestnicy spotkania zastanawiali się nad rolą, jaką środowiska pracownicze mogłyby odegrać wobec zaistniałej zapaści w światowej gospodarce. Doszli do wspólnego wniosku, że bieda i bezrobocie wcale nie poprawiają pozycji związków. Szansy w odbudowaniu ich pozycji należy upatrywać w wyjściu do zwykłych ludzi i pokazaniu im, że nie są sami ze swoimi problemami, a w przypadku kłopotów znajdą się instytucje, które pomogą im wrócić do gry. Pracownik musi namacalnie odczuć to, że związki realnie są i dbają o ich prawdziwe interesy. „Tak naprawdę to nie jest pytanie czy powinniśmy powrócić do naszych źródeł. Zwyczajnie musimy to zrobić! Musimy organizować gniew społeczny i ukierunkowywać energię ludzi na pozytywne zmiany w systemie. Jeśli to odpuścimy, nasze miejsce zagospodaruje ktoś, kto wykorzysta frustrację społeczną w podłych celach. Przypomnijmy sobie lata 30. ubiegłego stulecia, a zrozumiemy jak groźne dla świata mogą być skutki wieloletniej recesji gospodarczej i uwierzenia w proste recepty na odmienienie losu” - podsumował profesor Ost. Kolejne spotkanie z autorem dotyczące sytuacji w związkach zawodowych na świecie zapowiedziano na grudzień 2008 roku.
Tekst: Paweł Sikorski Na zdjęciu: David Ost
|